- ARCHIWUM - ARTKONTAKT - EUROPE: ART'S SPOTS - EPAF -
 
 
Izabella Gustowska "C'est la vie" (21 min.) Sala Czarna  
Jednej tylko rzeczy nie ma.
To zapomnienie...
J.L.Borges
     
Czas, a właściwie jego poczucie tkwi w nas głęboko. Nieczęsto jednak zdajemy sobie trud wspominania - świadomego przywoływania przyszłości, z wyboru nie chcąc być może ryzykować zawrotu głowy, o jakim pisał Proust w Czasie odnalezionym, a który można odczuć spoglądając w swój czas miniony "jakby to były mile wysokości". Czas, niekiedy nas do czegoś doprowadza, niekiedy zaś od czegoś odgradza, i to w sensie antycypacji jak i wspomnienia. Jednak istnieje jeszcze inny rodzaj pamięci - pamięć poza wyborem - ta, która nadchodzi as niekiedy uruchomiona zapachem. Lub jakimś nieczytelnym szeptem, a może nawet odczuciem ciepła cudzego ciała. Nie da się przewidzieć jej nadejścia, bo choć niesie ją przyszłość, to potencjał nieoczekiwanego dotyczy również przeszłości.
"Nasze trwanie nie polega na tym, że jedna chwila zastępuje inną: istniałaby bowiem wtedy tylko teraźniejszość, nie byłoby przedłużania się przyszłości w aktualności..." - ta Bergsonowska myśl zdaje się od dawna towarzyszyć twórczości Izabelli Gustowskiej. Trwanie - to ruch o charakterze pierwotnym i realnym, którego nie da się mierzyć w sposób matematyczny. Jego autentyczność wynika z doświadczenia osobistego, zapisującego się jako pamięć, ale i ze swoistego rozpostarcia się w niepodzielnym czasie. Prace Gustowskiej nie wynikają po prostu z bacznej obserwacji świata, ale raczej z bacznej obserwacji doświadczania świata - z koncentracji na przeżyciu wewnętrznym. To właśnie pozwala artystce sięgnąć do pewnej źródłowości, nawet gdy wizualnym pretekstem jest nieustanny napływ codzienności jako zwyczajne ale i ważne gesty, słowa i obrazy. Ona sama ulega również dynamice trwania, i choć jej prace powstają w cyklach, to nie są nigdy zupełnie zamknięte całości, dominanty stają się wątkami pobocznymi, gdzie zawsze jeszcze długo pobrzmiewają odgłosy przypomnianych-pamiętanych wcześniejszych doświadczeń. Wydaje się wiec, że Gustowska na sposób wizualny ogłasza: "Stwierdzam przede wszystkim, że przechodzę z jednego stanu w drugi. (...) Zmieniam się więc nieustannie, to zresztą zbyt mało powiedziane. Zmiana jest o wiele bardziej radykalna, niż można byłoby z razu sądzić.
Względne cechy podobieństwa
Nasze ciało jest chyba najlepszym wizualnym dowodem zmienności jako zasady świata - jest miejscem jej indywidualnej inskrypcji. Ciało, którym jesteśmy, samo też pozostawia ślady - i te najbardziej ulotne jak cień, czy odbicie w lustrze, i te wpisane w inne ciała i ich życia. Bowiem, jak sugerował Proust właśnie "...z racji tej, że zawierają w sobie godziny przeszłości, ciała ludzkie mogą wyrządzić tyle krzywdy tym, którzy je kochają..." Ciała zawsze niosą z sobą fabułą przeżytej metamorfozy, która małą dziewczynką uczyniła dojrzałą kobietą, a później staruszką. Maria Magdalena, Salome, Izabella - do pewnego stopnia są tą samą osobą po wielokroć wcieloną w cyklu prac Względne cechy podobieństwa. Był on sięganiem ku przeżyciu bezpośredniemu - wyciąganiem ręki ku równie cielesnemu światu, bowiem "nasze ciało (...) jest tylko częścią odradzającego się nieustannie wyobrażenia, częścią zawsze obecną lub raczej przypominającą w każdej chwili. (...) A ten szczególny obraz, który trwa pośród innych obrazów i który nazywam moim ciałem, stanowi (...) poprzeczny przekrój uniwersalnego stawania się."
Podróż przez powiekę
Percepcja, która może uwolnić się od nadzoru analizującego umysłu mogłaby być podobna do marzenia sennego. Szczególnie zaś fascynujący dla Gustowskiej staje się status tego doświadczenia. Artystka obserwuje uśpione kobiety, śni ich sny jako: sny czerwone - erotyczne, sny zielone - z letniego ogrodu, sny błękitne - kontemplacyjne - oczekujące i wreszcie sen czarny - sen-śmierć, sen z którego nie można się zbudzić. Bergson powiadał, że w czasie snu "nie mierzymy już (...) trwania, lecz odczuwamy je, z ilościowego staje się ono zjawiskiem jakościowym. Matematyczna ocena upływającego czasu zostaje zastąpiona niejasnym instynktem., zdolnym, jak wszelki instynkt, zarówno do popełnienia poważnych pomyłek, jak i do działania z niezwykłą niekiedy pewnością". Rozbudzone do snu - spowolnione w swej cielesnej aktywności kobiety, w Snach doświadczają siebie być może najpełniej.
Dryfując i płynąć
"We śnie dusza uwolniona od ciała pogrąża się w kosmosie, zanurza się w nim i miesza się z jego ruchami na sposób wodnego zjednoczenia: - powiada Arystoteles, dla którego woda jest mitycznym elementem, dzięki któremu śpiąc włączamy się w kosmos. W pracach Gustowskiej z cyklu Płynąć, sen naturalnie wiąże się ze stanem wodnego, swobodnego dryfowania, a wręcz lewitacji. Z letnich nasyconych wilgocią ogrodów, znad leśnych źródeł, śpiące kobiety przenosi artystka na łodzie. I tak dryfują bezwolne i bezbronne - w oczywisty sposób cielesne. Zieleń otaczająca je szczelnie nasuwa skojarzenie zarówno całkowitej jedności z Naturą, ale i swoistego odizolowania oraz komfortu skupienia. Woda jest tu wszechobecna jako wilgoć roślinności i ciała, jest także taflą lustra, w którym nieustannie przeglądają się łodzie, jest wreszcie i uwodzącą topielą, dobrze wyczuwalną - tuż pod powierzchnią.
Woda - naturalnie wielopostaciowa materia - stanowi jeden z symboli najważniejszych, bowiem ma paradoksalną naturę: oznacza śmierć ale i odrodzenie, zniknięcie i wyłonienie się z otchłani. Woda może emanować spokojem uśpionego stawu ale i niepohamowaną dynamiką tryskającego źródła - symbolu witalności ale i wewnętrznej prawdy. Kobiety-źródła są jakby przebudzonymi - może właśnie poprzez marzenie senne - kobietami ze Snów ; są źródłami, z których wnętrza - z ich ust - płynie woda będąca ich najgłębszą ekspresją. "Otóż o tak określonych stanach można powiedzieć, że nie są one odrębnymi elementami - przechodzą bowiem w siebie w płynięciu bez końca."
Dźwięki zasłyszane, a może podszepty
Ostatni cykl pracy zatytułowany śpiewające pokoje stanowi komentarz do po wielokroć powtórzonego aktu wynurzania się na powierzchnię po inicjacyjnym - oczyszczającym doświadczeniu topieli. W taki sposób możliwe jest przejście od jedności do wielości i różnorodności - uwrażliwienie na szczegół obrazu i dźwięku. Stanowi to swoiste wystawienie się na działanie zewnętrznego świata - przejście do tego, co niegdyś nazwane zostało jaźnią powierzchniową - poddającą się ruchliwości świata, której nie da się uchwycić. Tożsamość nie znika, trwa nadal. "Jest [to] po prostu ciągła melodia naszego życia wewnętrznego, melodia, która się ciągnie i będzie ciągnąć niepodzielna od początku do końca naszego świadomego istnienia". Cykl śpiewające pokoje opiera się na owej melodii okruchów pamięci wydobytych na powierzchnię wizualności i wplecionych raz jeszcze w teraźniejszość świata, bowiem "faktycznie nie ma postrzeżenia, które nie byłoby przesiąknięte wspomnieniami. Do aktualnych i bezpośrednich danych zmysłowych dołączamy tysiące szczegółów zaczerpniętych z naszych minionych doświadczeń. Najczęściej wspomnienia te wypierają nasze rzeczywiste postrzeżenia, z których zatrzymujemy tylko kilka wskazówek, prostych "znaków", przypominających nam dawne obrazy. Jednak aktualnie przeżywany świat jawi się raczej jako splot dynamicznych wydarzeń, niż statycznych przedmiotów.
Jesteśmy zawsze wychyleni ku temu, co dopiero nadchodzi - nie dzięki analizie minionego, ale poprzez intuicję, która nas wiedzie ku źródłom. Odnajdywanie przyszłości, jest zajęciem równie niebezpiecznym, jak odnajdywanie przeszłości. "Prawdą jest, że nasz życie psychiczne pełne jest rzeczy nieprzewidzianych".
Monika Bakka

1. H.Bergson, Pamięć i życie (Memory and Life), Warszawa 1988, p.40
2. Względne cechy podobieństwa 1979-90 (Relative Features of Resemblance) Sny 1990-94 (Dreams), Płynąc 1994-1997 (Floating), śpiewające pokoje from 1997 (Singing Rooms)
3. H.Bergson, op.cit., p.5
4. Proust, Czas odnaleziony (The Time Regained), Warszawa 1992, p.360
5. H.Bergson, op.cit., p.75
6. H.Bergson, op.cit., p.7
7. Aristotle in: M.Foucault, Dreen: Imagination and Existence, New Jersey, 1993, p.47
8. H.Bergson, op.cit., p.7
9. H.Bergson, Postrzeżenie zmiany (Noticing a Change) in: I.Wojnar, Bergson, Warszawa 1985, p.64
10. H.Bergson, op.cit., p.74
11. H. Bergson, op.cit., p.6
     
   
     
 
   
 
     
 
 
Centrum Kultury
Peowiaków 12
20-007 Lublin
tel. (081) 536 03 19

performance@osp.art.pl