![]() |
||
| - ARCHIWUM - ARTKONTAKT - EUROPE: ART'S SPOTS - EPAF - | ||
| Ewa Zarzycka "Przepływ" (20 min.) Sala Klubowa | ![]() |
|
| Ewa Zarzycka | ||
| Który to już raz przygotowuję się do performance
- myślałam chodząc po jesiennym opuszczonym parku. Czułam się oderwana zarówno
od sztuki jak i od spraw życia. Osamotniona tęskniłam za innymi artystami.
Co robi teraz artysta Y w mieście X? Może podobnie jak ja krąży po parku
czy lesie. Z zewnątrz wygląda na spokojnego spacerowicza. Wewnątrz rozpalony
do białości. Który to już raz czuję tę gorączkę Ten spokój i panikę zarazem. Stan, w którym chcę się wycofać ze wszystkiego i jednocześnie nie mogę się doczekać, by rzuciż się jak najszybciej w przepaść, znaleźć w upragnionej pustce. Zatrzymałam się na chwilę pod olbrzymim kasztanem - moje przyszłe performance, to musi być coś zupełnie nowego! I tekst, który napiszę, również! Wtedy przypomniałam sobie co napisał pewien artysta. "Każda wypowiedź na temat sztuki przyczynia się do śmierci sztuki" - wiadomo, skomentowała moja przyjaciółka, nawet pisanie książek jest pogłębionym morderstwem i samobójstwem zarazem. |
||
![]() |
||
| W y z n a n i e | ||
| Przysiadłam na moment na spróchniałej ławce. Próbowałam sobie wyobraziż, że znajduję się "pomiędzy rzeczywistością sztuki, a rzeczywistością życia". Który to już raz - pomyślałam, mogłabym się w końcu przyzwyczaić. To się w końcu staje trywialne. Ciągłe rewidowanie tego kim jestem i gdzie się znajduję. To doprawdy już jest trywialne, a trywialność jest tym czego w zasadzie najbardziej się obawiam. Ostatecznie jednak mogę i w tym stanie poprzebywać jakiś czas. Może tak już musi być, że w nieskończoność powtarza się to samo. Może już pora, by zastanowiż się znów nad tym, czym jest sztuka dla mnie, czy dość tę sztukę kocham, czy dość mam determinacji. W końcu nie ja jedna zadaję sobie te pytania... "Czym jest sztuka - pytał stary artysta - tylko momentem większego natężenia. Momentem szoku, że się coś zauważa". | ||
![]() |
||
| Skąd mi się wzięła ta metodyczność, ta systematyczność
- pytałam siebie wstając ze spróchniałej ławki - dlaczego ją powołałam?
Może dlatego, odpowiedziałam sobie schodząc po omszałych kamiennych stopniach
nad brzeg niewielkiego stawu, że się tak uparłam, żeby zrobiż coś nowego.
W tym momencie, patrząc na stojącą wodę, uświadomiłam sobie, że im bardziej
się koncentruję na tym nowym, tym bardziej projektują mi się przed oczyma
wizje stare i zastane, pewne i bezpieczne. Oto "martwa tkanka sztuki,
co na ciebie patrzy" - określiż to kiedyś mój kolega. Im bardziej się do tych bezpiecznych wizji przyzwyczajam, tym bardziej są one nie do przyjęcia. Lecz również nie do zaakceptowania są myśli nieoczekiwane. Odrzucam je prawie natychmiast i obawiam się ich. "Wiadomo jednak, że wszystkiemu, co nowe towarzyszy lęk, że się nie wie, co się robi" - pisał pewien artysta. Więc nic dziwnego, że ja nie chcę przyjąć tego, co nieoczekiwane. Może to tylko nierealne błyski, mgławicowe zwiastuny myśli. Poczekam, niech się wyklują. W końcu w sztuce tak ważny jest upływ czasu, umiejętność wyczekania. |
||
![]() |
||
| W międzyczasie, krążąc alejkami wśród opadłych
liści, doszłam do wniosku, że wszystko jest jak zawsze. Tak samo ekscytujące
i tak samo przygnębiające. Jak zwykle przedmioty wabią i przyciągają swą
wyrazistością, która niestety często przemienia się w dosłowność. Czasem
nawet w trywialną dosłowność. A proste gesty? Zawsze jest obawa, że się
nie wytrzyma tempa ich powolnego wykonywania. Usiadłam na omszałym kamieniu, wyjęłam zeszyt, zaczęłam notować. Tworzyłam zawiłe konstrukcje. Zbudowałam misterną siatkę znaczeń. Rozpatrywałam kolejne warianty. Po co to wszystko? - zwątpiłam, chyba po to by zrobiż jeszcze jedno wystąpienie zrozumiałe tylko dla mnie samej. Przeczuwałam, że za chwilę odrzucę to wszystko, jednak uporczywie ciągnęłam mą pracę. Wyobrażam sobie następnie, tak sugestywnie, że prawie czułam materię wyobrażanych przedmiotów, że przygotowuję i zakładam strój do mego performance. Smoking, biała koszula, muszka, sztyblety, białe rękawiczki, laska. Oto mundur, uniform artysty performera. Czyżbym się dała umundurować? Teraz rekwizyty: globusy, szklane kule, stołki wolności, wredne lejki codzienności z czasów, gdy zajmowałam się zagadnieniem wolności artysty, gliniane ptaszki, ptaszki z piór, metalowy pies, pędzle, gęsie pióra, atrament, tusz, lusterko, szklanki z wodą, sznurek, mechaniczna zabawka, pudło po projektorze, kamienie... i klucz. |
||
![]() |
||
| Zasiedziałam się na tym kamieniu. Zapatrzyłam
na zazielenione od mchu kamienne stopnie. Wyobraziłam sobie, że siedzę tak
od dawna, od zawsze, od niepamiętnych czasów. że sama już skamieniałam,
porastam mchem, czuję na sobie te wszystkie warstwy, kolejne warstwy moich
minionych wystąpień. Doszłam do wniosku, że muszę to wszystko z siebie zrzuciż. Mimo, że daje mi to doświadczenie, a do tego ma tak piękną i estetyczną patynę. I zdecydowałam się, by naprawdę to wszystko zerwać z siebie i wyrzuciż wraz z doświadczeniem, któremu po pierwsze - nie zawsze można ufać, a po drugie - odchodzi ono jak wszystko inne w niepamięć. Wstałam z kamienia i zdecydowałam ostatecznie, że zerwę i wyrzucę ten mech i te warstwy minionych doświadczeń. W tym dramatycznym bądź co bądź momencie, pomyślałam ze wzruszeniem o wszystkich tych artystach sztuki performance, którzy jak gdyby robią w swej sztuce wciąż to samo, bez pogoni za nowością. |
||
![]() |
||
| Przypominając sobie ich performances zdzierałam
mech i inne powłoki, kolejne warstwy i odrzucałam je. Myślałam o tym artyście,
który stoi całe dnie na dworze bez względu na pogodę, o tym który nigdy
nie występuje w galeriach, o tym który nagi drżąc z zimna wykonuje swe działania
i o tym, który oddał dla sztuki performance kroplę swojej krwi. Gdy zerwałam z siebie wszystkie te warstwy, spostrzegłam, że pod spodem mam jakiś głupi i nieartystyczny strój. Stoję w błyszczących butkach na obcasach. W jednej ręce trzymam strzępek jakiejś materii, w drugiej piórko ptasie. A oprócz wzruszenia czuję i mam w głowie nieoczekiwanie przybłąkaną myśl - i jest to jedyne, co mogę zaakceptować w tym momencie. Ewa Zarzycka |
||
![]() |
||
| Centrum Kultury Peowiaków 12 20-007 Lublin tel. (081) 536 03 19 performance@osp.art.pl |
||